Na początku listopada Minister Edukacji Barbara Nowacka skierowała do Stałego Komitetu Rady Ministrów projekt ustawy o zmianie ustawy – Prawo oświatowe, ustawy o systemie oświaty oraz niektórych innych ustaw (UD222). Skierowanie projektu poprzedzone zostały konsultacjami społecznymi i procesem opiniowania, których efektem było około 700 uwag. W konsultacjach publicznych wzięły udział liczne podmioty, między innymi: 54 osoby fizyczne lub grupy osób fizycznych, Fundacja na rzecz Praw Ucznia, Konferencja Akademickich Rektorów Szkół Polskich, Fundacja Wolność od Religii, Fundacja Autism Team oraz Akcja Uczniowska.

Wśród przedstawionych uwag, jeśli były zasadne i zgodne z zapisami prawa, zdecydowano się na uwzględnienie niektórych z nich. Dopisano wymóg wyrażenia zgody przez nauczyciela na wyznaczenie go na funkcję opiekuna samorządu uczniowskiego. Terminem „społeczność szkolna” objęto dyrektorów szkół niebędących nauczycielami. Zrezygnowano z obowiązku zamieszczania zanonimizowanych uchwał RP na BIP szkoły.

Projekt ustawy UD222 przewiduje liczne zmiany, w tym między innymi:

Jeżeli uczeń przekroczy 25% nieobecności na zajęciach, ale będą one usprawiedliwione, będzie mógł, tak jak dotychczas, zdawać egzamin klasyfikacyjny.

Sposób usprawiedliwiania nieobecności nadal będzie decyzją szkoły, ale od tej pory wymagane będzie, żeby do usprawiedliwienia dołączyć jej powód.

Uczniowie potrzebują swojego Rzecznika

Większość osób w trakcie procesu edukacji doświadczyła przynajmniej raz jakiejś formy przemocy ze strony nauczycieli. Regularnie media donoszą o takich przypadkach, w których nikt nie chce pomóc uczniowi i w których interwencje rodziców okazują się daremne. W październiku portal WP wiadomości opisywał przypadek nauczycielki, która szarpała 10-latkę i krzyczała na nią. Została zwolniona, jednak to doświadczenie bardzo odbiło się na dziewczynce. W 2019 głośna stała się sprawa nauczyciela szkoły średniej w Sycowie, który wysyłał nastoletnim uczennicom erotyczne wiadomości.

Uczniowie koniecznie potrzebują rzeczników swoich spraw, zarówno na poziomie lokalnym, jak i krajowym. To konieczne, aby zapobiegać przemocy względem nich. Cieszą więc działania Ministerstwa Edukacji Narodowej, które dąży do zagwarantowania obecności tej funkcji.

Dorosłość w każdym obszarze

Zgodnie z Art. 11 Kodeksu Cywilnego, pełną zdolność do czynności prawnych nabywa się z chwilą uzyskania pełnoletniości, a więc skończenia 18 lat. Zaskakujące więc wydaje się więc to, że wiele placówek od pełnoletnich uczniów oczekuje, że będą oni przynosili usprawiedliwienia nieobecności od swoich rodziców. To powoduje, że nie uznaje się praw, które od momentu osiemnastych urodzin przysługują uczniowi. Może on więc uzyskać prawo jazdy, założyć konto bankowe i głosować w wyborach, ale nie może, niezależnie od okoliczności, sam zwolnić się z lekcji. To sytuacja kuriozalna, która nie powinna mieć miejsca. Dlatego zainicjowane przez MEN zmiany w przepisach dotyczących uczniów pełnoletnich są niezwykle ważną i dobrą inicjatywą.

Walka z nadużyciami

Dotychczasowe przepisy, które pozwalały na nieobecność na aż połowie zajęć lekcyjnych w roku, były polem do licznych nadużyć. Nie chodzi tylko o postępowanie uczniów, którzy decydują się na tak zwane “wagary”. To kwestia również postawy dorosłych, którzy powinni być dla dzieci i młodzieży przykładem i pokazywać im odpowiednie wzorce. Nierzadko zdarza się, że rodzice traktują swoje obowiązki służbowe dużo poważniej, niż edukację dzieci. Decydują się na wzięcie długiego, nawet dwu- lub trzytygodniowego urlopu, podczas którego wyjeżdżają razem z dziećmi, zwalniając je ze wszystkich odbywających się w tym czasie lekcji. “Bardzo często mamy głosy nauczycieli i dyrektorów, że rodzice traktują szkołę jako miejsce, gdzie dziecko może chodzić albo może nie chodzić” - powiedziała Wiceministra Edukacji Katarzyna Lubnauer w programie “Gość Radia ZET”. W Polsce istnieje prawnie usankcjonowany obowiązek szkolny i nie może on być traktowany jako coś nieistotnego.

Częsta nieobecność dziecka w szkole może być spowodowana nie tylko dobrowolnym opuszczaniem zajęć czy wyjazdami, ale również bardzo trudną sytuacją osobistą. Zdarza się, że nastolatek nie uczęszcza do szkoły, ponieważ pochodzi z rodziny dysfunkcyjnej, na przykład z problemem alkoholowym. Ponieważ jego rodzice nie wywiązują się ze swoich obowiązków, to on opiekuje się młodszym rodzeństwem i pracuje w czasie, kiedy powinien móc pobierać naukę. Uczniowie mieszkający na terenach wiejskich niekiedy opuszczają lekcje w okresie żniw, kiedy razem z rodziną pracują w polu. Zmniejszenie liczby dopuszczalnych nieobecności w szkole pozwoli na wcześniejsze wychwytywanie przez nauczycieli sygnałów świadczących o nieprawidłowościach  najbliższym środowisku dziecka oraz pozwoli umocnić jedno z najbardziej podstawowych praw dziecka, jakim jest prawo do nauki.